ARCHIWUM:  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 
POSZUKIWANY - NIECHCIANY?!

Bulwersująca historia Dżekiego...

W dniu 11.03. trafił do naszego schroniska rudy pies. Psiaka odebraliśmy z lecznicy, gdzie trafił po tym jak uległ wypadkowi, co miało miejsce w okolicy ulicy Wólczańskiej. W schronisku psiak został otoczony opieką weterynaryjną i zamieszkał w schroniskowym szpitaliku.





W dniu 14.03. na naszej stronie internetowej, w zakładce ZGUBIONO-ZNALEZIONO ktoś zamieścił ogłoszenie o zagubionym psie:





http://schronisko.doskomp.lodz.pl/index.php?co=zgzn_det&w=18683





Do ogłoszenia dołączone zostało zdjęcie, na którym bez wątpienia można było rozpoznać psa, który trafił do nas kilka dni wcześniej z lecznicy. Dodatkowo lokalizacja oraz data zaginięcia, wiek psa zgadzały się idealnie... Nie było wątpliwości, że to ten pies.





Na ogłoszenie zareagowała jedna z wolontariuszek dzwoniąc na telefon podany w ogłoszeniu z informacją, że psiak znajduje się w schronisku i oczekuje na swoich właścicieli. Właściciele zareagowali entuzjastycznie, dowiedzieliśmy się, że pies ma na imię Dżeki i że zostanie wkrótce odebrany. Wydawało się, że historia rudego psiaka zakończy się szczęśliwie, niestety tak się nie stało. Następnego dnia "właściciele" nieoczekiwanie zmienili zdanie.





Wysłali smsa o treści, którą przytaczamy w oryginale:





"(...)Pisze tego smsa poniewaz nie odbierzemy pieska. Ten piesek jest po dziadku ktory umarl strasznie sika w domu my pracujemy po 12 godzin a on nom stop szczeka mamy problem z sasiadami i strasznie dewastuje nam mieszkanie mimo to pisze to z wielkim bulem sercaale nie mozemy odebrac pieska mam nadzieje ze ktos z dobrym sercem go weznie do domu. Przepraszam. Mamy nadzije ze ktos go weznie."





Trudno nam uwierzyć w to co się stało, z niedowierzaniem czytamy ogłoszenie wstawione przez właściciela: "(...)Proszę pilnie o kontakt"..., zastanawiamy się dlaczego Dżeki jednego dnia był pilnie poszukiwany, a drugiego niechciany i niepotrzebny...





Jesteśmy zbulwersowani i oburzeni zaistniałą sytuacją.





Pozostaje brak słów i zawiedziona psia nadzieja, Dżeki najpierw stracił swojego Pana, a później opuścili go najbliżsi...





Resztę pozostawimy bez komentarza.




« Powrót


Hosting naszej strony zapewnia Ogicom